sobota, 22 lutego 2014

Rozdział 1

 Jak co tydzień, Ja, Jess i Sam urządzamy sobie babski wieczór, gdzie plotkujemy o wszystkim co nam na język przyniesie, oglądamy denne komedie romantyczne z których się tylko śmiejemy, robimy pełno zdjęć i kładziemy się spać zmęczone. Tak jest w każdy piątek, nie ma wyjątku żebyśmy nie urządziły babskiego wieczoru, akurat dziś padło na mnie, że to właśnie w moim domu urządzamy nasz wieczorek. Rodziców nie ma, będziemy tylko my. Za pięć minut dziewczyny powinny już tu być, ale jak je znając spóźnią się. Nic nowego.. Podeszłam do lodówki aby wyjąć wodę i poszłam do salonu, po czym usiadłam na kanapie i popatrzyłam czy mam wszystko przygotowane. Gdy byłam już pewna, że mam wszystko co potrzeba zadzwonił dzwonek do drzwi, i natychmiast wparowały dziewczyny. Rzuciły się na mnie, po czym zaczęłyśmy się wszystkie śmiać.  Zaczęłyśmy oglądać, ale Sam zaczęła plotki.
- Słuchajcie, bo Liam ma tam swoich przyjaciół, i jeden  z nich ma na imię Harry...
- Sam proszę cię, przejdź do konkretów bo wiesz że nie jestem cierpliwa! - Powiedziała Jess po czym ja zachichotałam. Całe dziewczyny.
- Dobra, dobra. Spokojnie! No więc tak, to ten Harry chodzi z taką jedną, wiecie Lucy Johnson.
- Z Lucy? Żartujesz? On i Ona? - Zapytałam ze zdziwieniem.. Oni? Razem? To nie podobne... Przecież ona jest taką cichą myszką, nic nie mówi, nie udziela się, zawsze na poboczu a on? Buntownik, zawsze dorzuci te swoje trzy marne grosze, nie ma sytuacji aby nie postawił na swoim. To są całkowite przeciwieństwa, choć może jednak moje zdanie na temat Lucy jest błędne? Możliwe że jest całkowicie inna, ponieważ jej nie znam, zamieniłam z nią kilka słów ale to nic takiego.
- Poważnie mówię! A tak szczerze, to Lucy jest na prawdę ładna, nie jedna by zabiła za taką urodę!
- Tutaj się z tobą zgodzę, jest ładna. A teraz zejdźmy na inny temat! Bo nie chcę gadać o Harrym i o Lucy bo to nie jest bardzo interesujący temat. - Parsknęła Jess co oznacza że jest zła. Tak myślę, że Harry podoba się Jess, ale nie wiem, nie będę pytała bo ją bardziej rozzłoszczę.
- Jak tam chcesz Jessico - Odpowiedziała jej z lekkim uśmieszkiem Sam. Po chwili wróciłyśmy do oglądania dennych komedii. Ten wieczór był dziwny... bardzo dziwny. Czułam się jakoś nieswojo.
                                                                 ****
Jess i Sam już spały, a ja leżałam i rozmyślałam nad wszystkim. Szczególnie o mnie i o Austinie... Kocham go najmocniej na świecie, tylko nie jestem pewna czy on czuję to samo. Znaczy się, mówi mi " Kocham Cię" ale nie sądzę że mówi to szczerze. Dla niego, koledzy są ważniejsi a ja schodzę na drugi plan. Tak było od zawsze. Nie raz, chciałam z nim zerwać, ale nie potrafię. Coś mnie przy nim trzyma.  Nie, nie chcę o tym na razie myśleć. Teraz, chcę choć troszkę się wyspać...  I tak wiem że nie zasnę i będę tak leżała aż do samego ranka, choć mogę się założyć że już jest ok. 7 rano. Dobra, nie ważne, muszę skupić się na czymś innym... Nagle poczułam że cała kanapa się zaczyna ruszać.
- Co do cholery?! - Krzyknęła Sam.
- Jezu, spokojnie Sam, tylko się przewracałam z prawej strony na lewą. Uspokój się- Powiedziała Jess, z kamiennym wyrazem twarzy ale widziałam w kącikach jej ust mały uśmieszek który za wszelką cenę starała się ukryć. Ja nie wytrzymałam, i wybuchnęłam gromkim śmiechem, po chwili dziewczyny ze mną się śmiały.
- Dobra, ja wstaję. Wy możecie sobie poleżeć a ja w tym czasie zrobię coś wam na śniadanie. - Uśmiechnęłam się przyjaźnie, i powędrowałam do kuchni.
 Wyjęłam składniki potrzebne, na naleśniki i zaczęłam gotować. Z czym bym mogła je zrobić? Dżem? Owoce? Nutella? O! Nutella! Przecież każdy ją lubi.
 Gdy skończyłam, wzięłam talerz i poszłam z nim do pokoju gdzie Jess i Sam siedziały.
 Zjadłyśmy w ciszy, po czym Jess powiedziała że musi już iść bo Liam napisał jej sms-a że musi wracać do domu, więc także Sam powiedziała że się  z nią zabierze. Pożegnałam się z nimi, po czym zadzwoniłam do pokojówki aby posprzątała. Tak, mam pokojówkę ponieważ należę do bardzo bogatej rodziny, lecz się tym nie chwalę. Teraz wezwałam pokojówkę bo jestem za leniwa aby to posprzątać. Gdy zmierzałam w stronę drzwi, akurat weszła Pani Conrad.
- Dzień dobry Katherine - Uśmiechnęła się przyjaźnie.
- Dzień dobry Pani Conrad - Odwzajemniłam uśmiech. Pani Conrad była jedną z najlepszych pokojówek którą miałam, co ja gadam! Ona była najlepsza! Dla mnie była jak babcia, mogłam porozmawiać z Panią Conrad o wszystkim, za co byłam jej wdzięczna bo rodzice aż tak dużo czasu wolnego nie mieli. Popatrzyłam na nią jeszcze chwilkę, i poszłam do siebie. Odświeżyłam się po czym ubrałam się w to. Chwyciłam mój telefon i zobaczyłam jedną wiadomość. Od Austina, z przeprosinami że dziś nie da rady się ze mną spotkać. Ahhh, typowy Austin. No nic, pójdę na miasto na zakupy. Nic mnie tu nie trzyma. Chwyciłam kurtkę, buty, torebkę i telefon po czym zeszłam na dół, i oznajmiłam Pani Conrad że wychodzę i nie wiem o której wrócę.
                                                            ***
- Jestem! - Krzyknęłam na cały dom. Nawet nie wiem po co, skoro i tak nikogo nie ma w domu. Wbiegłam do pokoju, rzuciłam torby z ciuchami, zdjęłam kurtkę i buty, po czym od razu rzuciłam się na łóżko. Była ok. 20.21, no nie powiem, nieźle zaszalałam na zakupach. Przy okazji spotkałam także moje stare koleżanki, i Liama. Spędziłam z nim ok. 3 godziny, ale niestety musiał już iść, więc zostałam sama. Chodziłam po wszystkich sklepach które były w centrum handlowym, a było ich tam z jakieś 100? W każdym razie bardzo dużo się nachodziłam, i nie czuję nóg! Jestem padnięta! Ostatkami sił, wstałam i podeszłam do szafy, po czym wyjęłam piżamę, przebrałam się i położyłam do łóżka. Od razu zasnęłam...
--------------------------------------------------------------------
 No a więc tak, przepraszam że tak późno dodaję pierwszy rozdział, no ale lepsze to niż nic. Postaram się zacząć pisać jutro 2 rozdział ale nie obiecuję że mi się uda, mam nadzieję że rozdział jakoś wypadł i nie jest najgorszy :) + Przepraszam że taki krótki, ale rano pisałam potem wyszłam z przyjaciółmi na spacer do 21 i dopiero o 22 zaczęłam to dokańczać, i oczy mi się teraz zamykają i nie mam weny :/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz